Mam koleżankę (tak, tak- brawa dla mnie), która niedługo odbiera klucze swojego mieszkania w Warszawie. Mówi o sobie, że po wielu latach w domu ciężko będzie jej zorganizować sobie życie w mieszkaniu, że jest niezdecydowana, że zupełnie nie wie, co jej się podoba, jaki ma styl, gust i czy w ogóle je ma, logicznym następstwem zatem było, że sama postanowiła wziąć się za urządzanie gniazdka dla siebie i swojej rodziny. Na szczęście (Sorry, Gosia), po samodzielnych próbach (choć chcąc nazwać rzeczy po imieniu należałoby powiedzieć po heroicznych walkach) zaaranżowania przestrzeni przy użyciu narzędzi do projektowania udostępnianych przez IKEA, można by rzec, że z pokorą, pozwoliła mi zająć się swoim, wtedy za małym, według niej, salonem z aneksem kuchennym. Przez moją ogromną sympatię do wyżej wymienionej nie zaprezentuję tutaj wesołej twórczości, a jedynie efekt prawie końcowy. Prawie, bo na realizację musimy poczekać jeszcze kilka tygodni.

Gosia, jako osoba nie bardzo wiedząca, co jej się podoba i czego oczekuje, zdała się całkowicie na mnie, mówiąc tylko, że ma być jasno, jak najjaśniej, jaśniej że prawie niż u jubilera, u którego wizyta powinna być łączona w pakiet z wizytą u okulisty tuż po.

Projekt wyszedł jaśniutki, a wzrok żadnej z zaangażowanych osób nie ucierpiał.

Co zostało zrobione? Na tych niespełna 20m2, które mają pomieścić 4-osobową rodzinę musiało się znaleźć miejsce na funkcjonalną kuchnię z wystraczającą ilością blatu roboczego, spory, wygodny narożnik na wieczorne rodzinne seanse filmowe i oczywiście stół. O ile dwa pierwsze to tak zwany pikuś, o tyle wciśnięcie stołu dla takiej gromady na posiadanej powierzchni było już trochę trudniejsze. Jedynym rozsądnym rozwiązaniem było zatem postawienie stołu na środku (tak, właśnie tam) pokoju i nadanie mu drugiej funkcji, oprócz biesiadnej, a mianowicie- podzielenie strefy salonowej od kuchennej.

Warszawa, Wola, salon z aneksem kuchennym 20m2

Całe pomieszczenie zostało utrzymane w jasnej, spójnej kolorystyce, ale, że sam kolor może nie udźwignąć zadania, to po części salonu wstawiliśmy wysoką szafkę, która łączy obie strefy, a jednocześnie zamyka kuchnię i zakrywa część blatu, czyli mówiąc wprost- można zrobić w kuchni lekki bajzel i nie zaprzątać sobie nim głowy, bo najzwyczajniej w świecie, z pozycji na kanapie (jedynej słusznej), nie będzie go aż tak widać 😀

 

Author

Cześć, mam na imię Kamila i jak nietrudno zauważyć projektuję sobie wnętrza. Tzn. projektuję je głównie innym, choć i dla siebie od czasu do czasu coś zrobię ;) Nie przepadam za minimalizmem, lubię wnętrza pełne, funkcjonalne, takie typowo do życia, ale przy tym ładne i ciekawe ;) Choć w minimalizm też umiem! :) Jeśli szukasz inspiracji lub projektu swojego domu, mieszkania lub tylko jednego/kilku pomieszczeń, to zapraszam, chętnie pomogę. Wszystkie informacje znajdziesz w zakładce USŁUGI. Znajdziesz tu projekty wnętrz, układy funkcjonalne i trochę prywaty z własnych czterech kątów :)

Write A Comment

Przypnij