Jakiś czas temu zostałam poproszona o znalezienie zastępstwa dla miłościwie nam panującej królowej ludzkich serc z czasów, gdy frywolne Spice Girls zabiły wszystkim ćwieka, bo bardzo chciały zig-a-ziga, którego znaczenia nawet sami wszyscy święci nie byli w stanie rozszyfrować, i gdy, żeby dostać wieczorem bluzę, trzeba było drzeć się “maaaaaamo” pod oknem, wywołując tym samym co najmniej 10 innych pań o tej samej ksywie mieszkających w promieniu 500 metrów od człowieka w potrzebie. Tak, chodzi o nieśmiertelną meblościankę.  I choć ta, dla której miałam znaleźć godne zastępstwo, nie była w modnym teraz  klimacie PRL, to miała swój całkiem spory urok i wielu złapałoby się pewnie za głowę, że jak to tak można dobrowolnie i własnoręcznie pozbywać tego cudu polskiego designu. Ale że ze mnie istota niezwykle empatyczna (np. zanim zacznę się  śmiać, gdy Mojemu kolejny raz zdarzy się solidnie i poetycko przyłożyć głową w coś twardego, to zawsze najpierw wykorzystam te 2 sekundy przed, żeby zapytać, czy żyje) mogę zrozumieć właścicieli mieszkania, którzy po wielu, naprawdę wielu latach patrzenia na tego kolosa, głęboko w sercu marzyli o odchudzeniu i wysmukleniu stałego bywalca ich salonu.

Ku zaskoczeniu pewnie wielu, nowa wersja wcale nie będzie w kolorze, który przez ostatnie lata rzucał na kolana wszystkich- od pana Czesia spod osiedlowego spożywczaka po pewnie samą królową angielską, koloru, który mógłby być głównym bohaterem piosenki Krystyny Prońko,  bo nie ma chyba lepszego lekarstwa  na wszelkie bolączki i całe zło tego świata (zwłaszcza przy wykańczaniu wnętrz) niż BIEL. Wiadomo. No i w sumie mogłabym zrobić ją białą, bo wtedy zapewne znalazłaby szerokie grono swoich amatorów, ale postanowiliśmy iść w szarą zieleń, a może zieloną szarość (w każdym razie RAL opisuje go numerem7042) i na pohybel wszystkim wyznawcom bieli, pozostać w klimacie brązów i odcieni naturalnych, wystawiając się tym samym na wieczne potępienie zorganizowanej grupy przestępczej znanej szerszemu gronu odbiorców jako “weź to przemaluj na biało”.

Nowa meblościanka miała przede wszystkim spełniać 3 warunki:

  • mieć dużo miejsca na książki
  • posiadać część niedostępną dla niepowołanych oczu (bo dobre wino tylko dla wybranych)
  • wyglądać lżej i bardziej nowocześnie, jeśli meblościanka w ogóle może to osiągnąć

Żeby zabudowa sprawiała wrażenie lżejszej, większość ściany ma zostać pomalowana na ten sam kolor, jedynie na lewo od mebli na górze zostawiony będzie biały pas, który “ukryje” sporą klimatyzację.

A czy się udało? Klientom się spodobało i mebel już się tworzy, a Wy oceńcie sami, czy zastępstwo dla takiej ikony stylu i designerskiego kunsztu nie jest zwykłym świętokradztwem ?! 😉

 

Królowa ludzkich serc. Wersja PRZED.
Królowa ludzkich serc w pełnej okazałości. Wersja PRZED.
Wersja PO. Lżejsza i bardziej nowoczesna, dostosowana do potrzeb mieszkańców
Author

Cześć, mam na imię Kamila i jak nietrudno zauważyć projektuję sobie wnętrza. Tzn. projektuję je głównie innym, choć i dla siebie od czasu do czasu coś zrobię ;) Nie przepadam za minimalizmem, lubię wnętrza pełne, funkcjonalne, takie typowo do życia, ale przy tym ładne i ciekawe ;) Choć w minimalizm też umiem! :) Jeśli szukasz inspiracji lub projektu swojego domu, mieszkania lub tylko jednego/kilku pomieszczeń, to zapraszam, chętnie pomogę. Wszystkie informacje znajdziesz w zakładce USŁUGI. Znajdziesz tu projekty wnętrz, układy funkcjonalne i trochę prywaty z własnych czterech kątów :)

Write A Comment

Przypnij