Po sporej przerwie powracam z naszymi kątami. Nadal jeszcze duuużo przed nami i zaczynam myśleć, że nigdy nie wypowiem tego magicznego zdania “mamy zrobione wszystko”, bo pewnie, jak już dotrzemy do tego punktu na końcu tęczy, gdzie czeka wykończeniowy dzbanek złota, to się okaże, że to, co mamy zrobione wymaga już zmian i prawek… takie właśnie mamy iście zawrotne tempo…

Pytanie o to, czy już położyliśmy sztukaterię zaczyna drażnić mnie chyba bardziej niż to słynne dopytywanie o ukończenie pracy magisterskiej/obronę. Myślałam, że w życiu nie doświadczę pytania, które sprawi, że para z uszu i nosa pójdzie mi jeszcze szybciej, a jednak, jakie to na człowieka czekają niespodzianki..

Ale dzisiaj o kuchni, czyli czymś, co PRAWIE jest skończone. Brakuje nam jeszcze filtra do wody, ekspresu do kawy, półki wiszącej na zioła, rolety na oknie, nie wspominając już o porządnej patelni- choćby jednej 😀 Do tego przebić się przez ścianę za plecami lodówki, żeby dostać się do wody i podłączyć tak, żeby ta nieszczęsna kostkarka do lodu w końcu spełniała swoją funkcję. Czyli, niby koniec, a jednak jakby niezupełnie… Ach, no i jednak chcemy dodać jeszcze jedną szafkę i w związku z tym wymienić kawałek blatu, który miałby się na niej znaleźć. Czy ja mówiłam, że kuchnia jest PRAWIE skończona? Właśnie po tej wyliczance uświadomiłam sobie, w jak wielkim błędzie byłam jeszcze przed 5 minutami…

Ale od początku.. Zamiast skupiać się na tym, czego nam brakuje, choć raz zacznę od tego, co już mamy i skąd (dlaczego) mamy właśnie to 😉

kuchnię bardzo delikatnie zmodyfikowaliśmy vs to, co zaproponował nam deweloper. Dodaliśmy kawałek ściany, która stworzyła nam dwie wnęki- jedną na lodówkę, a drugą na regał z książkami, ale o tym drugim kiedy indziej, przy salonie, bo tam zadziały się jeszcze inne rzeczy, które nam na takie rozwiązanie pozwoliły.

Deweloper zostawił nam taką powierzchnię:

A my sobie ją lekko zmodyfikowaliśmy o tak:

Chcieliśmy mieć lodówkę side by side, wolnostojącą. I to było wiadome od samego początku. Tak jak to, że chciałam w końcu mieć spory, łatwy w utrzymaniu czystości zlew ceramiczny. Po doświadczeniach ze zlewami granitowymi mam uraz psychiczny i po nocach śni mi się to, jak to zostawiam w nim na 3 sekundy (no dobra, może 2 godziny) torebkę od czarnej herbaty, a następnie kilka godzin walczę z usunięciem śladu- bezskutecznie. Chciałam, żeby zlew czyścił się łatwo i nie wymagał używania do tego celu żadnych silnych, żrących środków. Tym razem się udało <3 kocham mój zlew miłością ogromną, powiększoną jeszcze jednym czynnikiem, a mianowicie, że gdy już się na niego zdecydowałam, to się okazało, że IKEA wspaniałomyślnie postanowiła je wycofać ze swojej oferty i zastąpić je uboższym kuzynek, który nie miał otworu na baterię, więc trzeba było go robić w blacie. A na to to ja się nie godzę. O nie. Byłam już bliska popełnienia seppuku (w końcu ten mój japoński do czegoś się przydał), gdy ostatkiem zdrowego rozsądku wpadłam na ten jakże genialny, jakże przebiegły i chytry pomysł, a mianowicie, że sprawdzę Allegro i OLX! I co się okazało? Są! Są moje zlewy, ale są też sprzedawcy, którzy w swej chytrości prześcignęli nawet Skazę z Króla Lwa! Bo otóż, nie uwierzycie, zlew, który w IKEA kosztował 600zł, u nich osiągał zawrotną cenę nawet 2000 zł! I można by się popukać w czoło, że kto niby da się na to zrobić, chyba tylko jakiś głupiec, ale prawdą jest to, że tacy się znaleźli i to szybko (nie, nie byłam to ja), bo zlewy schodziły szybciej niż poranne bajgle u Lubaszki. Założę się, że te gazele olxowego biznesu siedzą teraz na Malediwach i szastają hajsem na prawo i lewo, bo dorobili się tyle, że gardzą nawet naszą polską, zacną emeryturą.

Dopływając jednak do brzegu. Los się nade mną zlitował, widmo krańca życia jakby się usunęło lekko w cień, bo oto dobre serca w naszej rodzinie jechały właśnie do naszych zachodnich sąsiadów, w okolice Drezna, w którym to jest IKEA, a w niej nasz zlew, nasz, bo ostała się jedna sztuka (byliśmy sobie pisani), która teraz raduje me serce za każdym razem, gdy wrzucam do środka coś, co potencjalnie może wyrządzić szkodę, ale wcale tego nie robi <3 Jesteśmy uratowani!

Wiedzieliśmy również, dość szybko, że nie chcemy dzielić frontów, ale chcemy mieć szuflady, rozwiązanie zatem było jedno- szuflady ukryte. Polecam każdemu, kogo drażni zbyt dużo podziałów na frontach. Mnie takie rozwiązanie pomaga zachować spokój ducha, a do tego daje oszczędność na uchwytach, bo że te mają być i mają być złote, wiedziałam od początku. Nie wiedziałam tylko, że jak w końcu zobaczę te właściwe, to przyjdzie mi przeszukać pół internetu, że takowe odnaleźć i żeby nie zrujnowały i tak nadszarpniętego już mocno budżetu.

No i zbliżamy się do naszych frontów. O frontach frezowanych postanowiliśmy w miarę szybko (chcieliśmy trochę NY looku, który widzę głównie z takimi szafkami, a że mieszkanie mamy wysokie, to mogliśmy sobie na taki zabieg pozwolić), gorzej było z kolorem… Zaczęliśmy od jasnego szarego na górnych i dolnych szafkach, ale że było mi mdło, to postanowiłam jedne zrobić czarne- wybrałam górne, bo dolne bardziej się brudzą, więc wolałam je zostawić jasnoszare. Trzecią opcją były szafki w kolorze petrol green, zobaczyłam gdzieś taką kuchnię no i poległam, to była miłość od pierwszego wejrzenia, ale choć raz w życiu chciałam kierować się głową i uznałam, że jednak to najlepszy moment, żeby sprawdzić, czy ta ścieżka wyjdzie mi na zdrowie. Wróciłam więc do czarnego. No ale te uchwyty, mają być złote, a dolne szafki koniecznie szare, nigdy białe. Czarny średnio mi do tego wszystkiego pasował. on plus złoto był chyba dla mnie zbyt oczywisty. Po wielu nieprzespanych nocach (kłamię, problemów ze spaniem nie miewam, zasypiam już w drodze do łóżka, serio.) pomyślałam, że grafit będzie odpowiedzią na wszystkie moje bolączki i finalnie, po kilkunastu tygodniach niezdecydowania padło ostatecznie na niego. Choć nie wiem, z czym byśmy skończyli, gdyby deweloper oddał klucze pare tygodni później…

No to zostały nam jeszcze płytki i blat. Podłoga i blat miały być neutralne, imitować lekko beton, bo jak wiadomo, najlepsze rozwiązania to takie, które sprawiają, że nie widać syfu 😀 I faktycznie, zarówno blat jak i podłoga plus, który jednocześnie jest minusem- bo fajnie jak nie widać brudu, ale też dość ciężko, bo sprząta się dopiero wtedy, gdy serio jest już słabo 😉 😛

Płytki na ścianie, to moja kolejna wielka miłość i tak szczerze to ogromnie się boję, że je niedługo wycofają ze sprzedaży i myślę, że powinnam je zakupić na zapas, bo w kolejnym mieszkaniu chcę tylko takie, żadne inne! Początkowo chcieliśmy dekor z Raw Decor (kocham wszystkie ich produkty), ale później, przez przypadek, trafiłam na tego hiszpańskiego producenta, który rozkochał mnie nie tylko oryginalnością, ale też ceną, bo płytki wyszły taniej o jakieś 1500zł w stosunku do tych, które pierwotnie zakładaliśmy. Nic, tylko brać! No i wzięliśmy. No i muszę przyznać, że praktycznie każdy, kto do nas przychodzi albo widzi zdjęcia na instagramie, to pyta, skąd je mamy 😉 Nie ma co, robią furorę wiekszą niż Maryla Rodowicz w Opolu w ’79.

Ale gadania już wystarczy, rozpisałam się dzisiaj jak zła, a pewnie każdy wolałby sobie pooglądać ładne (mam nadzieję) obrazki 🙂

Meble- stolarz

Lodówka, płyta- Bosch

Piekarnik- Samsung

Zlew- Ikea

Bateria- globalwater.pl

Blat- Pfleiderer

Płytki fartuch- Geotiles

Płytki podłoga- Castorama

Uchwyty- skandynawskieuchwyty.pl

Hoker- westwing.pl

Półka na przyprawy- mondex.pl

Author

Cześć, mam na imię Kamila i jak nietrudno zauważyć projektuję sobie wnętrza. Tzn. projektuję je głównie innym, choć i dla siebie od czasu do czasu coś zrobię ;) Nie przepadam za minimalizmem, lubię wnętrza pełne, funkcjonalne, takie typowo do życia, ale przy tym ładne i ciekawe ;) Choć w minimalizm też umiem! :) Jeśli szukasz inspiracji lub projektu swojego domu, mieszkania lub tylko jednego/kilku pomieszczeń, to zapraszam, chętnie pomogę. Wszystkie informacje znajdziesz w zakładce USŁUGI. Znajdziesz tu projekty wnętrz, układy funkcjonalne i trochę prywaty z własnych czterech kątów :)

2 komentarze

  1. Witam serdecznie czy pamieta pani numery z palety ral frontow kuchennych???

Write A Comment

Przypnij