Kolejnym pomieszczeniem u Edyty i Oscara jest sypialnia- z ciemnym akcentem, myślę, że całkiem nastrojowa, ale… to za chwilę będziecie mogli ocenić sami 😉

Sypialnia jest przeciętnej jak na polskie warunki wielkości, ma lekko ponad 11m2 i jak to zwykle bywa w nowym budownictwie- całkiem sporą wnękę na szafę. Jako że największa sypialnia została przeznaczona dla dziewczynek, najmniejsza na biuro, to rodzicom została ta średnia. Parcia, jak to się brzydko mówi, na garderobę nie mieli (co tym razem bardzo mnie ucieszyło, bo nie byłoby to tutaj możliwe), więc stanęło na (nie)zwykłej szafie. Mówię niezwykła, bo zazwyczaj wybieramy szafy, które mają gładkie powierzchnie, fronty proste, jednokolorowe, zwłaszcza w sypialniach, a tu jednak coś trochę innego..

Jeśli chodzi o ten pokój, to usłyszałam, że fajnie byłoby, gdyby dało radę zrobić jedną ścianę ciemnozieloną. Myślałam, że popularność tego koloru szybko minie, a tu się okazuje, że cwaniak zajął miejsce na podium i od kilku w sumie już lat ani myśli, o przekazaniu pałeczki dalej 😉 No więc pewnie, że dałoby radę, ale na pewno nie na zasadzie pomalowania jej na jednolity kolor i zakończenia tematu w tym miejscu. Uwielbiam ciemne ściany za wezgłowiem, ale musi się dziać na nich coś więcej niż sam kolor, żebym uznała, że projekt jest dokończony, a mój wewnątrzkotek ukontentowany. Od pewnego czasu uwielbiam sztukaterię- daje ona ogrom możliwości, no i z prostej, zwykłej ściany pomaga wyczarować prawdziwe cacko. Jednak sztukateria to zupełnie nie jest coś, co przypadłoby do gustu naszym głównym zainteresowanym, a że to nie ja będę ta mieszkać to, no cóż, nie mnie należy zadowolić 😛 I dlatego właśnie tutaj, postanowiłam zaproponować coś w rodzaju ram zrobionych z płyty meblowej. Niby nic wielkiego, prosta sprawa, a jednak nadaje zupełnie inny klimat.

W przypadku tej przestrzeni moim osobistym małym sukcesem było przekonanie Edyty i Oscara do zasłon. Wiecie, to nie tak, że dla mnie zasłony to nieodzowny element okna. Szanuję, że ktoś nie lubi, że ma inny pomysł, zwłaszcza, gdy okno jest jego, nie moje ;), ale jest takie pomieszczenie, gdzie zasłony po prostu robią całą robotę i tym pomieszczeniem jest właśnie sypialnia. Sprawiają, że nawet dość mało ciepłe pomieszczenie staje się jakby przytulniejsze. Nie mówię, że bez nich nie da się żyć, czy że pomieszczenie nie spełnia swojej funkcji, no ale serio, warto się przemóc i rzucić na nie łaskawszym okiem 😛 Mówię to ja, osoba, która jeszcze parę lat temu reagowała alergią w postaci wysypki i dreszczy na samą myśl o takowych u siebie 😉 Na szczęście posłuchałam kiedyś mamy i żeby zrobić jej przyjemność, powiesiłam je w swoim starym mieszkaniu. I tym oto sposobem, chytry plan mamy “Myszko, ale sprawdź, przecież jak Ci się nie spodoba, to zawsze można je ściągnąć” sprawił, że przepadłam i przeszłam na złą stronę mocy. Tę, gdzie zasłony są niczym brwi dla okna- niby nie pełnią zbyt wielu funkcji, niby mogłoby ich nie być, a jednak wygląda się bez nich dość głupio, czyż nie? 😛

Przed Wami, moi Mili, sypialnia w ciemnej zieleni.

Endżoj!

Wszystkie lampy- Nowodvorski

Łóżko- fabrykasypialni.pl

Lustro- Ikea

Rolety rzymskie- Dekoria.pl

Szafa- zabudowa stolarska

Drzwi- Classen

 

Author

Cześć, mam na imię Kamila i jak nietrudno zauważyć projektuję sobie wnętrza. Tzn. projektuję je głównie innym, choć i dla siebie od czasu do czasu coś zrobię ;) Nie przepadam za minimalizmem, lubię wnętrza pełne, funkcjonalne, takie typowo do życia, ale przy tym ładne i ciekawe ;) Choć w minimalizm też umiem! :) Jeśli szukasz inspiracji lub projektu swojego domu, mieszkania lub tylko jednego/kilku pomieszczeń, to zapraszam, chętnie pomogę. Wszystkie informacje znajdziesz w zakładce USŁUGI. Znajdziesz tu projekty wnętrz, układy funkcjonalne i trochę prywaty z własnych czterech kątów :)

Write A Comment

Przypnij