Ja wiem, że mam zaległości i już nawet ściemniać nie będę i obiecywać, że nadrobię już zaraz, za momencik, ale dzieje się tyle, że no po prostu wpisy leżą i jak to się mówi, kwiczą, a i same się dodać nie chcą.

Dzisiaj ponownie na szybko, ale powinno to wywołać rogala na niektórych chociaż twarzach, bo jak szybko, to znaczy, że krótko, czytać dużo nie trzeba, a co za tym idzie, istnieje jakieś tam prawdopodobieństwo, że może i nudno nie będzie! Who knows.

Zazwyczaj, gdy mieszkamy w bloku i mamy jedną łazienką pojawia się problem znany pokoleniom od wielu stuleci, a na pewno od momentu, gdy rozwinięta sieć kanalizacyjna na dobre zagościła w naszym życiu, a mianowicie- wanna czy prysznic? Zazwyczaj ona chce wannę, on żyć bez prysznica już nie umie, no i albo pójdzie się na kompromis, czyli wstawi wannę z parawanem nawannowym i deszczownicą, albo nic, tylko szykować papiery rozwodowe, zabierać co swoje, w jedną rękę walizkę, w drugą kota lub dwa i sayonara my love. Ale czy zawsze ten konflikt znany w co 3 polskiej rodzinie (dane przybliżone, wziętę z tak zwanego palca) musi kończyć albo kompromisem, albo rozstaniem, albo ewentualnie kapitulacją i udręką po wsze czasy tej mniej walecznej i zawziętej strony? No i właśnie, moi Drodzy, o to chodzi, że nie. Można żyć dalej długo i szczęśliwie, mając to, co się chce (i nadal w tym samym, wspólnym mieszkaniu) tylko no trzeba się trochę nagimnastykować i zapewne przesunąć ścianę czy dwie, a także (znowu zapewne) większość, jak nie wszystkie dostępne w łazience przyłącza 😉 W tym też miejscu chciałabym wyraźnie zaznaczyć, że wszystko zależy od mieszkania, układu, tego co w pomieszczeniach obok i że NIE ZAWSZE tak się da. Podkreślam tak tylko, na wszelki wypadek, żeby poźniej nikt mi nie zarzucił, przychodząc do mnie z łazienką 3,5m2, gdzie z 3 stron mamy mieszkania sąsiadów, że “Ale przecież mówiłaś, że można, że się da” lub “No ale przecież obiecałaś”. Tak więc napomknę kolejny raz, że owszem, można, przy sprzyjających wiatrach (tematyka posta nie ma nic wspólnego z określeniem) wstawić do łazienki i wannę, i prysznic.

Tak było i w tym wypadku- tu przenieśliśmy, tam zburzyliśmy i udało się zmieścić wszystko, co potrzebne.

Poniżej rzut łazienki w pierwotnym układzie deweloperskim.

Praktycznie wszystko zmieniło swoje miejsce, a żeby móc całość pomieścić, ściana między łazienką a sypialnią została przesunięta kosztem tej drugiej. Zabraliśmy niewiele, bo raptem niecałe 20cm, ale już tyle pozwoliło to na wygospodarowanie odpowiedniej przestrzeni.

Co Wy na to? Zmniejszylibyście wnękę w sypialni swojej lub dziecka, żeby mieć większą łazienkę, w której znajdzie się miejsce i na prysznic, i wannę?

Author

Write A Comment

Przypnij