Pamiętacie, jak mówiłam, że chyba lubią mnie małe salony z aneksami? Nie uwierzycie, ale okazało się, że jeszcze bardziej lubią mnie jeszcze mniejsze kawalerki 😛 Zapytacie pewnie, czy ze wzajemnością, no i ja tu Wam muszę całkiem szczerze rzec, że wcale jeszcze nie wiem.. Niby jak siadłam na początku, to złapałam się za głowę, a gorąco to zrobiło mi się tak, ze te obecne 30 stopni, to jakby chłodek przyjemny prosto znad Bałtyku, ale jak zrobiłam trzy skłony, odmówiłam 5 zdrowasiek i klepnęłam się po plecach dla otuchy, to stwierdziłam, że ej… może to być jednak całkiem spoko sprawa i może uda mi się pokazać, że małe metrem, a wielkie duchem to wcale nie jakiś wyssany z palca farmazon a prawda najprawdziwsza z tych prawdziwych i że małe wcale nie równa się białe. Choc szczerze mówiąc najbardziej to mam nadzieję, że jak już ten projekt wyślę, to Ania, dla której ów powstaje nie każe mi spadać do Burkina Faso, ani nawet na najbliższe drzewo i że zwyczajnie w świecie z uśmiechem na twarzy stwierdzi, że ona wcale nie chce się stamtąd wyprowadzać.

No ale ja tu mogę tworzyć listę do świętego Mikołaja, choć do świąt jeszcze daleko, ale stwierdziłam, że jednak, zanim pokażę Wam finalny projekt- ten najmniejszy (póki co) z najmniejszych, to po tym przydługim wstępie powiem w końcu o co, mi chodzi. I choć pewnie mi nie uwierzycie, to żeby szybko o tym, o co mi chodzi, to miałam problem już w podstawówce i jak trzeba było napisać krótko i zwięźle to dziwnym trafem zawsze dopadła mnie jakaś niespodziewana niespodziewaność i tego dnia do szkoły iść nie mogłam, no życie, jak to mówią, ale jak można było zużyć 3 nowe długopisy i odcisków na palcach się nabawić (też tak mieliście? Bo mi to nawet do dzisiaj został ślad), to wtedy wchodzę ja, cała na CZARNO (wiadomix).

Jako że znowu popłynęłam i zamiast do brzegu, to ja gdzieś w okolice Bornholmu, o napiszę tylko, ze poniżej sypialnia super sympatycznej Pani Urszuli, która chciała coś zmienić, odświeżyć i to najchętniej przy użyciu trzech kolorów, jak chyba da się zauważyć- granatowego, szarego i czerwonego. Meble miały zostać, a reszta to co mi się tylko zamarzy 😉 Zaczęłam więc od przestawienia mebli, a przede wszystkim łóżka, żeby nikt od strony głowy do sypialni nie wchodził. Dodałyśmy ochronne poduszki na wezgłowie łóżka, szare zasłony, trochę ciepłego oświetlenia przy łóżku, nowe szafki zamiast półek, żeby rozbić komplet mebli z IKEA, w nogi trafiła nowa czerwona ławka, na suficie nowa lampa z czerwonym kablem, no i główna gwiazda, która jak to zwykle gwiazdy mają w zwyczaju,  wchodzi na końcu- ściana w duże kwadraty. dodam tylko, ze TV nalazł nowe miejsce i z parapetu przeniósł się na ścianę, a tam na specjalnym wysięgniku może być ustawiany tak, że w niedzielę z łóżka to można nie wychodzić. No chyba że do WC, wtedy to nawet trzeba.

Niby niewielka zmiana, a efekt chyba całkiem spory, prawda? 🙂

Sypialnia- przed
Sypialnia- przed

Author

Cześć, mam na imię Kamila i jak nietrudno zauważyć projektuję sobie wnętrza. Tzn. projektuję je głównie innym, choć i dla siebie od czasu do czasu coś zrobię ;) Nie przepadam za minimalizmem, lubię wnętrza pełne, funkcjonalne, takie typowo do życia, ale przy tym ładne i ciekawe ;) Choć w minimalizm też umiem! :) Jeśli szukasz inspiracji lub projektu swojego domu, mieszkania lub tylko jednego/kilku pomieszczeń, to zapraszam, chętnie pomogę. Wszystkie informacje znajdziesz w zakładce USŁUGI. Znajdziesz tu projekty wnętrz, układy funkcjonalne i trochę prywaty z własnych czterech kątów :)

Write A Comment

Przypnij