Pokazuję Wam projekty i inspiracje, trendy na dany rok i różne style we wnętrzach i pomyslałam, że skoro moje własne M-ileśtam jest na ukończeniu, to warto byłoby (mam nadzieję) pokazać, co też udało nam się (tak naprawdę to mi, ale niech będzie, że nam) wykombinować na tych naszych zawrotnych 70m2 😉 Chwilę tu zamierzamy pomieszkać (choć tak naprawdę ja to już teraz chętnie dodałabym tu ze 20m2), więc w całym mieszkaniu staraliśmy się zrobić wszystko tak, żeby “starczyło” na ten najbliższy czas i za jakiś czas nadal było funkcjonalne i nie przyprawiało o mdłości. Choć tego ostatniego nigdy nie można być pewnym.

Ale o tym, co się zadziało w mieszkaniu całościowo, gdzie ścian ubyło, gdzie przybyło, a gdzie zniknęło wc, to już w następnym poście. Dzisiaj o pokoju najmłodszego mieszkańca, czyli małego Juliana, zwanego przez nas Julem. To bylo chyba jedyne pomieszczenie w całym mieszkaniu, w którym poza drobnymi zmianami elektryki, czy kaloryfera, nie ruszaliśmy nic. Żadna ściana nie zmieniła swojego miejsca, żadnej nie przybyło, żadnej nie ubyło. Jak tak teraz o tym pomyślę, to samej ciężko mi w to uwierzyć..

Ale wróćmy już do samego urządzania. Jako że młody skończył nie tak dawno rok, to wielkich preferencji czy upodobań nie posiadał, dzięki czemu miałam pełną swobodę autorską, a rzeczy do pokoju wybierałam według własnego widzimisię 😀 Julek od początku śpi we własnym łóżku, a od wielu miesięcy lubi spać w pokoju sam, więc łóżeczko to centrum wszechświata w jego zielonym królestwie (na dzień dobry zdradziłam kolor, ale jego odcień wcale nie jest tak oczywisty jak to by się mogło wydawać). Wiem, wiem, zielony nie jest pierwszym kolorem, o którym się myśli w kontekście pokoju niemowlaka, nie jest też jakoś szczególnie popularny w jakimkolwiek innym pomieszczeniu, a szkoda. Trochę sytuację uratowała jakiś czas temu butelkowa zieleń, a za nią petrol green i szałwia w różnych odcieniach, no i u nas właśnie zagościła ta ostatnia, w dość intensywnym odcieniu. Od początku wiedzieliśmy, że pokój nie będzie biało-szary, ani błękitny, czyli jak to często bywa w przypadku niemowlaka płci męskiej. Szary, biały i czarny miały być u nas jedynie w dodatkach, czyli odwrotnie niż ostatnie tendencje pokazują 😉

A kształt pokoju prezentuje się tak:

Pokój nie jest ani szczególnie duży, ani super ustawny, a do tego ma okno od samej podłogi, nad czym ogromnie ubolewam, bo to “strata” miejsca w pokoju dziecięcym, no i ten brak parapetu, który zwykle stanowi wprost idealną półkę na zabawki.. No ale jak się nie ma, co się lubi, to trzeba zakasać rękawy i przestać być męczybułą, co też uczyniłam, gdy tylko przyszło do projektu pokoju…

A wszystko zaczęło się od tapety, która po jednym rzuceniu na nią okiem, skradła całe moje serce, wbiła się głęboko niczym kret w przydomowym ogródku i nie dała spokojnie oddychać. Zamówiłam ją w sumie od razu, jakieś pół roku przed odbiorem mieszkania, nie wiedząc w sumie jeszcze, do czego ja ją dopasuję, no ale raz kozie śmierć, choć nie wiem w sumie, co te biedne zwierzęta komu zawiniły.

www.ubierzswojesciany.pl

Oprócz tapety, łóżka przydałoby się w pokoju jeszcze kilka mebli, choćby jakaś szafa na ubrania (a ubrań Julek ma naprawdę pokaźną kolekcję), biurko i pojemnik na zabawki, który schowałby cały ten pier***/bałagan. Do tego normalna kanapa, która będzie mogła służyć na co dzień jako przewijak, a na czas przyjazdu gości będzie dodatkowym, pełnowymiarowym spaniem dla 2 osób.  Początkowo chciałam szafę robioną przez naszego wspaniałego stolarza, pana Kazimierza, ale później, w ramach codziennego treningu przesuwania palcem na OLX na trafiłam na nią! Piękną, starą i bardzo zniszczoną szafę z kryształowym lustrem i pomyslałam, że w sumie nie wiem, gdzie ją wstawię, ale mieć muszę. Jako że nigdzie już miejsca nie było, to ostatecznie stwierdziliśmy, że nie ma sensu robić młodemu stalej zabudowy, bo pokój za 3-4 lata będzie potrzebował sporych zmian, a taki na stałe zamontowany mebel mocno utrudni nam ewentualne ekscesy podczas remontu. Szafę postanowiliśmy więc odnowić, pomalować, wymienić gałki i wstawić Julkowi w ramach własnej garderoby. Oczywiście, jako wielbiciele książek chcieliśmy, żeby i tutaj znalazło się ich sporo. Na razie jest kilka półeczek zrobionych przez dziadka specjalnie dla Jula, ale już myślimy o kolejnych, bo powoli miejsce nam się kończy, a sam główny zainteresowany zaczął z książkami obchodzić się delikatniej, więc istnieje szansa, że jeszcze chwila i książki z miękkimi kartkami zaczną być w jego towarzystwie bezpieczne. Oprócz renowacji szafy, półek, dziadek znalazł i odnowił stary fotel, który jest absolutnie przefantastyczny i świetnie wpasował się w to pomieszczenie, które jest totalnym pomieszaniem mebli starszych niż ja sama i tych z popularnych sieciówek 😉

U Julcia brakuje jeszcze sporo dodatków, ciągle szukamy odpowiednich obrazków, musimy pomalować starą skrzynię na zabawki, dorobić półki nad łóżkiem obok grzejnika, przyozdobić jakoś okno, kupić dywan do namiotu, no i najważniejsze- zrobić listwy przysufitowe. Ale z tymi wszystkimi dodatkami czekamy na nasz najbliższy wyjazd, bo mamy nadzieję, że na miejscu uda nam się złapać coś coś fajnego i oryginalnego.

Nigdy nie byłam wielką fanką sztukaterii i boazerii angielskiej, ale jak to zwykle w życiu bywa, los postanowił ze mnie zadrwić i sprawić, że coś, z czego się do tej pory wręcz śmiałam (przyznaję się do tego bez bicia, posypując sobie głowę popiołem i bijąc w pierś, że nigdy więcej) stało się moim absolutnym “bez tego na pewno umrę. Umrę ja, dwa moje koty i 3/4 rodziny i tak przez najbliższe 3 pokolenia”. I nie chodzi tu tylko o pokój młodego, tylko o całe mieszkanie, bo przecież jak szaleć to tak, żeby wszyscy widzieli, sąsiadki niech plotkują przy kolejnym pączku, sąsiedzi pukają się w głowę, a byli nauczyciele niech mówią, że oni od początku wiedzieli, że nic z takiego delikwenta nie będzie. Żeby więc ulżyć memu cierpieniu, a rodzinę uchować od pewnej i niechybnej zagłady, postanowiłam znaleźć miejsce na angielską boazerię właśnie u Julka. Po paru wersjach tego rozwiązania ustalone zostało (tzn. ja ustaliłam, sama w swej osobie), że boazeria znajdzie się na 2 ścianach, a nad nią pojawi się tapeta. No ale tu pojawił się kolejny problem, a mianowicie ceny takich paneli, których to nie przewidzieliśmy w naszym budżecie, który już i tak był bardzo mocno naciągnięty, no a elastyczności gumy od majtek niestety nie posiadał. Padło więc to magiczne zdanie, które zapewne niejednego wysłało na tamten świat, drugą stronę tęczowego mostu czy gdziekolwiek indziej, a mianowicie “Robimy sami!”, co u nas na szczęście (dla nas) najczęściej oznacza, że zrobi to mój tato, a ja mu po prostu potrzymam młotek lub coś pomaluję. Koloru na boazerię długo nie szukałam, poszłam po prostu do mieszalni farb Tikkurila, dzielnie niosąc pod pachą wielki kawał tapety i dobrałam najbardziej zbliżony do tła na mojej tapecie. Ale o całym procesie tworzenia boazerii angielskiej opowiem przy okazji 😉

Nie przedłużając, podrzucam Wam kilka zdjęć z realizacji oraz parę rzutów z wizualizacji, jak to miało najpierw wyglądać 😉

A na koniec jeszcze rzut, jak to wygląda z góry i gdzie, co stanęło 😉

Mam nadzieję, że jeszcze chwila i uda nam się w końcu osiągnąć tę wykończeniową nirvanę…

Listę produktów, które zostały wykorzystane, a które są do kupienia wrzucam poniżej:

Łóżko rozkładane, biurko, zasłony- Ikea

Łóżeczko- Klupś

Krzesełko kotek, baldachim- OLX

Czarny kinkiet- Italux

Dywan ośmiornica, worki na maskotki – handmade, specjalnie od Julkowej cioci <3

Dywan w lisy- Allegro

Słoń na biegunach- ohh_mami (Instagram)

Huśtawka- sklepu już nie ma, ale podobne robi nelutekpl (Instagram)

Tapeta- Ubierzswojesciany.pl

 

Author

Cześć, mam na imię Kamila i jak nietrudno zauważyć projektuję sobie wnętrza. Tzn. projektuję je głównie innym, choć i dla siebie od czasu do czasu coś zrobię ;) Nie przepadam za minimalizmem, lubię wnętrza pełne, funkcjonalne, takie typowo do życia, ale przy tym ładne i ciekawe ;) Choć w minimalizm też umiem! :) Jeśli szukasz inspiracji lub projektu swojego domu, mieszkania lub tylko jednego/kilku pomieszczeń, to zapraszam, chętnie pomogę. Wszystkie informacje znajdziesz w zakładce USŁUGI. Znajdziesz tu projekty wnętrz, układy funkcjonalne i trochę prywaty z własnych czterech kątów :)

Write A Comment

Przypnij