To był kolejny z tych projektów, gdzie czuję się jak główna bohaterka filmu “Wyścig z czasem” i choć do Evy Mendes mi daleko, to wczuwałam się nie mniej niż ona w swoją rolę. Na projekt miałam dosłownie chwilę, ale czego nie robi się dla Pana Cegiełki, dzięki któremu mogę polecać Wam najlepsze lica ever? Zakasałam więc rękawy od piżamy (ciężko mi było nawet wygospodarować czas na przebranie, dobrze że chociaż na zęby starczylo;) ) i dziarsko ruszyłam do boju.

Dziwnym dla mnie nie było, że cegła będzie grała tu główną rolę i muszę przyznać, że spodziewałam się nawet jej znacznie większego udziału, ale finalnie dostała po jednej ścianie (no może ciut więcej) w każdym pomieszczeniu i może być z siebie (ze mnie?) dumna,bo wygląda naprawdę zjawiskowo.

Dzisiaj pokażę Wam salon, kolejny będzie przedpokój i kuchnia. Od razu zaznaczę, że mamy tu silnego i bardzo wyrazistego jegomościa, który słyszeć nawet nie chciał o eksmisji. Zaparł się czym tylko mógł i nawet sądownie nie dałoby się go stąd wykurzyć. Na szczęście mieszkańcy się dogadali i postanowili nadal dzielić ze sobą przestrzeń. A o kim mowa? Ano o parkiecie, który mocno dominuje i bardzo określa charakter wnętrza. Sami zobaczcie:

Nie powiem, żeby było to łatwe zadanie, ale sama działałam w tym temacie jako mediator i serducho bolało na samą myśl o zastąpieniu prawdziwego drewna kolejnymi panelami. Postanowiłam więc stanąć w jego obronie i dopasować resztę tak, żeby nasz gwiazdor czuł się dobrze, a wszystko wokół podkręcało jeszcze bardziej jego nieprzeciętną urodę.

Czy mi się udało? Zaraz zobaczycie i sami będzie mogli ocenić, czy warto było… (od razu wbija mi się tu do głowy glos Chylińskiej ). Ja nadmienię jeszcze tylko, że demolka miała być totalna (i będzie) i nic, co niepotrzebne nie miało prawa tam pozostać. Wyrzuciliśmy więc wszystko, a na salony zaprosiliśmy spory narożnik ze stolikiem kawowym, fotel, stół z 4 krzesłami, do tego zabudowę pod TV i duuuuuużo światła. Dla przytulności dorzuciliśmy dywan, ale ten musiał byc gładki, żeby nie przejmował koszulki lidera. Zwykle jako tlo neutralne wybiera się jakąś jasną szarość na ściany, zwłaszcza gdy jedna z nich jest silnie zaakcentowana przez gwiazdę i królową wszech czasów, a mianowicie rzeczoną już wyżej cegłę. Tu jednak szarości grzecznie podziekowaliśmy a wszyscy mieszkańcy zgodzili się na kolor, który od pewnego czasu darzę głębokim uczuciem, a pragnąc obcować z nim na co dzień, zażyczyłam go sobie w najbliższej przyszlości w rok temu malowanej sypialni 😀 Jest on świetną bazą i piękną opcją, kiedy szukamy czegoś neutralnego, ciepłego, a na tekst “to może Beckers – light grey?” dostajemy już prawie wysypki, a koty w najbliższej okolicy podkulają ogon i w popłochu uciekają do ciepłych krajów, bo już czują, że od tego pytania (zadanego zwykle w dobrej intencji) rozpęta się co najmniej III., a może od razu i IV. wojna na tym łez padole.

Mamy więc salon z cegłą, pięknym beżem na ścianach, a do tego charakterny w kolorze narożnik i trochę czerni, którą, jak to ja, zazwyczaj lubię gdzieś wcisnąć. Powstala nam z tego, mam wielką nadzieję, całkiem przytulna mieszanka, która głównym zainteresowanym pozwoli tu miło spędzić czas i zrelaksować ciało oraz duszę po najcieższym nawet (czego oczywiście nie życzę) dniu.

Zerknijcie sami.

 

P.S. odnośnie niepohamowanej chęci podśpiewywania przy wypowiadaniu niektórych słów czy zdań, spróbujcie kiedyś powiedzieć “Guantanamera” i nie zanucić 😀

Cegła- Szukajcie na FB profilu Pan Cegiełka

stolik- Ikea

kanapa- Gala Collezione

Lampy- Italux

W razie pytań, śmiało piszcie :))

Author

Write A Comment

Przypnij