Dzisiaj zapraszam Was do sypialni, która wcześniej była pokojem dziecięcym, ale że rodzice, jak to zwykle bywa, serce dla swoich pociech mają całkiem sporych rozmiarów, to postanowili większą sypialnię oddać dzieciom, a sami przenieść się do mniejszego z pokoi. Zostało im dokładnie 9,8m2 dla siebie i byłoby to całkiem sensowne pomieszczenie, które z łatwością dałoby się im ogarnąć, gdyby nie pewny mały szkopuł, a mianowicie, że Piotrek (zwany w niektóych kręgach panem tego domu;) ) musi też gdzieś pracować. Z nowego salonu musiał się wyprowadzić, więc można było dać mu albo kawałek łazienki, albo sypialni. Jako że w wannie ciężko mogłoby być z prawidłowm ułożeniem pleców, to po dłuższych naradach postanowiliśmy, że Piotrka miejsce pracy znajdzie się w tej, teraz już niewielkich rozmiarów, sypialni.

Z saym znalezieniem miejsca na niewielkie, metrowej szerokości biurko jeszcze tk źle by nie było, no ale w troce o dobre relacje ałżeńskiej chciałam, żeby, gdy Piotrek wieczorami i nocami zasiada do pracy, Kasia mogła w spokoju spać i nie być bezpośrednio bombardowaną światłem z komputera.

Wymiary pokoju pozwalały tak naprawdę tylko na jedno ustawienie mebli, gdzie biurko znajduje się przy oknie. Wpadłam więc na pomysł, że pociągniemy temat pionowych deseczek z salonu i za ich pomocą stworzymy ściankę, która na czas pracy będzie zamykana- deseczki będzie można obracać tak, żeby albo miały otwartą przestrzeń między  sobą, albo obracały się i zamykały  tworząc jednolitą ściankę. Do tego lustro jak w salonie, miękki i wygodny tapicerowany zagłówek w pięknej butelkowej zieleni i naklejka na szafę, która już w tym pokoju jest, ale której kolor chcemy zmienić.

Sami zobaczcie, czy w takiej wersji zgodzilibyście się na miejsce pracy w sypialni?

Author

Write A Comment

Przypnij