Tytuł wpisu oczywiście przekorny i z przymrużeniem oka, bo przecież w oglądaniu TV nie ma nic złego, zwłaszcza Netflixa, złwaszcza gdy pojawia się kolejny koreański serial w dziale “nowości” 😀 Ale tak całkiem już serio, są osoby i jest ich nawet całkiem sporo, które nie chcą, żeby telewizor był głównym punktem salonu. Chcieliby go schować i patrzeć na niego tylko wtedy, gdy mają ochotę go włączyć. No i tak było i w tym przypadku. TV miał być, ale schowany na co dzień, bo główną rolę miały tu grać najważniejsze dla właściciela miłości, czyli książki. Miejsca na książki bylo potrzeba dość sporo, bo i tak już pokaźna kolekcja, ciągle rośnie (i to szybciej niż zadłużenie naszego kraju) i nie zapowiada się, żeby w najbliższym czasie ów wzrost miał spowolnić. I tak oto głównym punktem stała się tutaj zabudowa meblowa, która oprócz pełnienia funkcji regału, ma również ukryty za drzwiami pokaźny telewizor.

Salon nie jest duży, czego nie można powiedzieć o potrzebach Pawła ;)- miała tu się znaleźć  spora i wygodna kanapa, zarówno do czytania książek, jak i wieczorów filmowych ze znajomymi, do tego przynajmniej 4 miejsca przy stole, bo oprócz czytania, właściciel lubi również gotować dla najbliższych. To co bardzo utrudniało nam prace to grzejnik na największej ścianie, który wszystko burzył i zabierał za dużo miejsca. Rozważalismy opcję grzejników ozdobnych, wąskich, wysokich, jasnych i ciemnych, mniej i bardziej odważnych, ładnych i tych, o których zwykło sięmówić “sympatyczne”, tańszych i tych, gdzie należałoby zacząć rozważać sprzedaż narządów wewnętrznych- swoich i sąsiadów z co najmniej dwóch klatek obok, ale finalnie zwyciężyła potrzeba wykorzystania każdego skrawka przestrzeni (a jak wiadomo, lepiej mieć dużego kwiatka niż duży kaloryfer), tak więc po przejrzeniu wszystkich możliwych (i tych niemożliwch także) opcji ciepłodających, porzuciliśmy  marzenia o czymś, co chyba nie istnieje i zwykły grzejnik ścienny zamieniliśmy na kanałowy, chowając go w podłodze.

Oświetlenie mamy tu głównie punktowe z jednym mocnym akcentem nad stołem. Pomimo tego, że metraż niewiek, to zawsze warto dobrze zaplanować i doświetlić każdy kąt- światło w różnych miejscach nie tylko wyznaczy nam poszczególne strefy, ale sprawi, że nie będziemy biegać w szale z latarką i kląć na siebie, gdzieteżdojasnejcholery mieliśmy łeb robiąc tylko jeden punkt na samym srodku pokoju. A spokój psychiczny to ważna rzecz. Zaprawdę Wam powiadam. Zazwycza przy każdym projekcie, po pierwszym przedstawieniu wizualizacji widzę zdziwienie na twarzy, a później nieśmiałe pytania- czy aby na pewno, tyle źródeł światła jest nam potrzebne? TAK, JEST.

No sami zobaczcie:

podłoga: Jawor parkiet

kanapa: Gala Collezione

stolik: Kare Design

kinkiet: House Doctor

krzesła: Fameg

wlączniki, kontakty: Govena

 

Author

Write A Comment

Przypnij