Dzisiaj wyjątkowo będzie krótko, bo walizki stoją jeszcze głęboko w komórce, pranie leży i kwiczy, lista czeka na zrobienie, a wylot na drugi (najlepszy) koniec świata za jakieś 36h. Mówiąc najogólniej, czuję się jak przed wyprawą na Mount Everest, gdy ostatni rok przygotowań polegał na oswajaniu kanapy, a wysiłek fizyczny skończył się na dwóch przebieżkach do pobliskiej Żabki, bo zbliżała się właśnie 23:00. Ale do rzeczy.

To był jeden z tych projektów, które muszą powstać zaraz, teraz, natychmiast, najlepiej wczoraj, bo inaczej może to grozić szybszym topnieniem lodowców, trzęsieniem ziemi w Japonii czy jeszcze większym smogiem w Krakowie 😉 Zazwyczaj z przestrzenią na takie przypadki. nagłe niczym złamana ręka na SOR jest krucho i raczej trzeba swoje odstać w kolejce, ale tym razem się udało 😉 Jednak czego nie robi się dla stałych klientów? 😉 To już kolejny projekt zrealizowany dla Pani Magdy (sami więc rozumiecie, że odmówić nie mogłam), i kolejny, mam nadzieję, który cieszy oko, nie tylko samych mieszkańców, ale też tych wszystkich, którzy szukają inspiracji na to, jak w jednym, nie tak znowu wielkim pokoju (13,5m2) pomieścić rodzeństwo i to, o zgrozo, różnej płci.

Tu było nam o tyle łatwiej, że pokój znajduje się w domu dziadków, a co za tym idzie, dzieci nie mieszkają tam na co dzień, więc i miejsca do przechowywania potrzeba o wiele mniej niż w standardowych własnodomowych warunkach (ale i z tym dalibyśmy sobie radę).

Główne założenia były takie, że korzystamy z dobrodziejstw, jakie daje nam szwedzka królowa ( dla najbliższych znana jako Ikea), nie malujemy pokoju, żeby dziadkom nie dostarczać dodatkowych zmartwień, roboty, no i kosztów, musimy znaleźć miejsce na niewielką szafę, podwójne biurko, schowki na zabawki, no i jak się uda miejsce do spania dla gościnnie bywającego kuzynostwa. O miejscu dla gości piszę na końcu tej listy, bo zawsze powtarzam i powtarzać będę, że urządzamy się pod siebie, pod domowników i to, jak z mieszkania korzystamy na co dzień, a nie pod ciocię czy świętego Mikołaja, którzy odwiedzą nas raz w roku, albo i nie. Rodzina pani Magdy lubi wspólnie aktywnie spędzać czas, jeżdżą rowerami, rajdy i te sprawy, postanowiłam więc przemycić trochę tego do wnętrza maluchów. Gabrysia, jak to często bywa u 5-latek lubi kolor fioletowy i Elzę. a Bartek jak na poważniejszego już 7-latka przystało lubi sobie pokopać. Ciężko było połączyć to wszystko i nie zrobić wielkiego chaosu, więc akcenty będą bardzo delikatne- raczej w postaci obrazków, naklejek czy kolorystyki.

A czy się udało? Sprawdźcie sami. Poniżej projekt pokoju dla rodzeństwa i kuzynów w roli gości (łóżka wysuwane). Wszystkie meble z Ikea, dodatki to przede wszystkim H&M i Zara Home. Z fioletem niestety bywa u nas ciężko, nie jest on zbyt popularny, więc został tylko na pasku sztukateryjnym i naklejce, ustępując miejsca równie uroczemu pudrowemu, przygaszonemu różowi 🙂 Dla Bartka mamy odcienie zieleni, ale dużo bardziej stonowanej, żeby choć trochę kojarzyło mu się z murawą 😉

Author

Cześć, mam na imię Kamila i jak nietrudno zauważyć projektuję sobie wnętrza. Tzn. projektuję je głównie innym, choć i dla siebie od czasu do czasu coś zrobię ;) Nie przepadam za minimalizmem, lubię wnętrza pełne, funkcjonalne, takie typowo do życia, ale przy tym ładne i ciekawe ;) Choć w minimalizm też umiem! :) Jeśli szukasz inspiracji lub projektu swojego domu, mieszkania lub tylko jednego/kilku pomieszczeń, to zapraszam, chętnie pomogę. Wszystkie informacje znajdziesz w zakładce USŁUGI. Znajdziesz tu projekty wnętrz, układy funkcjonalne i trochę prywaty z własnych czterech kątów :)

Write A Comment

Przypnij