Szare lazienki, zwłaszcza te z drewnem, wracają do mnie jak Rachel do Rossa, czyli nieustannie i całkiem niespodziewanie… bo nawet jak już czlowiek zaprojektuje ich całą setkę i ma ich powyżej uszu, obiecując sobie w duchu, że absolutnie już nigdy więcej, a na samo połączenie dwóch słów “gres” i “drewnopodobny” zmywa się z pola widzenia niczym uczniak na pytanie, kto chętny do odpowiedzi, to zawsze trafi się ktoś, kto co najmniej pół życia (a już na pewno ostatnie miesiące) marzył właśnie o takiej, a oczy to mu się śmieją bardziej nawet niż mi gęba  na widok promocji w LOT na trasie Warszawa-Tokio. No i jak takiemu komuś nie pomóc? Jak nie spełnić marzenia? No nie da się, więc chowam emocje do kieszeni, siadam do komputera i z każdą kolejną godziną uświadamiam sobie, że to naprawdę jest spoko połączenie i że ta lazienka wyjdzie nam super 😀

Tak było i teraz, początkowo podchodziłam jak pies do jeża, żeby uż po chwili przyznać, że da się wyczarować z tego tak popularnego ostatnio połączenia coś naprawde fajnego i skrojongo na miarę dla moich klientów 🙂

W tej lazience zmieniamy wszystko. Powiększamy prysznic, zabudowę z umywalką i pralką przenosimy na ścianę obok, która jest trochę dłuższa, dzięki czemu zyskamy miejsce, które przeznaczymy na przechowywanie. Umożliwi nam to stworzenie zabudowanego kosza na bieliznę, ukrycie pralki, a do tego pozwoli zmieścić całą masę różnych kosmetyów, chemii i innych niezbędnych w łazience rzeczy. Dół zabudowy meblowej zrobimy w drewnie, w kolorze zbliżonym do płytek drewnopodobnych, na blacie stanie słupek z jasnym frontem z licznymi półkami, a nad umywalką szafka lustrzana, która pomieści wszystko to, co lubimy mieć pod ręką.

I jak? Bumerang nie taki zły, jakby sie czasami mogło wydawać, prawda? 😉

Author

Write A Comment

Przypnij